Mieszkańcy i turyści w Sztokholmie mogą obecnie obserwować niezwykłe zjawisko, które zdarza się wyjątkowo rzadko. Nienaturalnie niski poziom wody w Morzu Bałtyckim doprowadził do znacznego obniżenia stanu wód w rejonie stolicy Szwecji, odsłaniając fragmenty XVII-wiecznego wraku statku, który przez stulecia spoczywał pod powierzchnią wody.
Eksperci tłumaczą, że przyczyną tego zjawiska jest specyficzne połączenie warunków atmosferycznych — długotrwały wyż baryczny, silne wiatry wypychające wodę z Bałtyku oraz brak opadów. W efekcie poziom morza spadł miejscami o kilkadziesiąt centymetrów, co w archipelagu sztokholmskim ma ogromne znaczenie.
Odsłonięty wrak pochodzi najprawdopodobniej z XVII wieku, okresu intensywnego rozwoju żeglugi i handlu w regionie. Dzięki niskiej zawartości soli w wodach Bałtyku drewniane konstrukcje statków zachowują się w wyjątkowo dobrym stanie, co czyni to odkrycie szczególnie cennym z punktu widzenia archeologii morskiej. Widoczne są fragmenty kadłuba oraz elementy konstrukcyjne, które zwykle pozostają całkowicie zanurzone.
Szwedzkie służby konserwatorskie apelują, aby nie zbliżać się do wraku ani nie próbować zabierać żadnych fragmentów. Drewno, które przez setki lat znajdowało się pod wodą, jest niezwykle kruche i narażone na szybkie zniszczenie po kontakcie z powietrzem.
Specjaliści podkreślają, że to wyjątkowe okno czasowe potrwa bardzo krótko. Prognozy wskazują, że w ciągu kilku dni poziom wody zacznie się normalizować, a wrak ponownie zniknie pod powierzchnią Bałtyku. Dla naukowców to jednak wystarczający moment, by przeprowadzić dokumentację fotograficzną i pomiary, które mogą pomóc w dalszych badaniach.
Choć niski stan wody budzi zachwyt i ciekawość, przypomina również o zmienności klimatu i sile naturalnych procesów, które potrafią na chwilę odsłonić zapomniane karty historii — tylko po to, by za moment znów je ukryć.
Źródło: Stokholm.news

