BŁĄD sędziów zabrał ŻYLE zwycięstwo?!

W niedzielę w Engelbergu Japończyk Ryoyu Kobayashi w obu seriach skoczył znakomicie. Zasłużył na czwarte zwycięstwo w sezonie, ale nie można przejść obojętnie obok not, jakie w pierwszej serii wystawili mu sędziowie – problem komentuje Szymon Łożyński z Wirtualnej Polski.

Ryoyu Kobayashi głównym faworytem skoczków w TCS. Japończyk stawia na Stocha
Takie konkursy jak w Engelbergu chcemy oglądać co tydzień w skokach narciarskich. Zarówno w sobotę jak i niedzielę nie brakowało dalekich skoków, a co najważniejsze Biało-Czerwoni odgrywali w nich czołowe role. Szkoda, że po raz kolejny w tym sezonie nie popisali się natomiast sędziowie.
Po zmaganiach w Niżnym Tagile zwróciłem uwagę, że Piotr Żyła otrzymał w obu konkursach zbyt niskie noty za styl. Minęły dwa tygodnie i oceny arbitrów znów wzbudziły kontrowersje. Tym razem chodzi jednak o Ryoyu Kobayashiego.

Od razu chcę podkreślić, że nie mam zamiaru umniejszać sukcesu Japończyka. Jest w świetnej formie, skacze bardzo powtarzalnie i w niedzielę po prostu zasłużył na czwarte zwycięstwo w tym sezonie. Obok not, jakie sędziowie wystawili mu za pierwszy skok, nie można jednak przejść obojętnie.

Kobayashi przeskoczył skocznię. Wylądował na dwie nogi z przysiadem na 144. metrze (wyrównany rekord skoczni). Nie podparł swojego skoku, ale niewiele do tego zabrakło. Tymczasem sędziowie podeszli do jego próby tak, jakby po prostu zabrakło tylko telemarku. O ile noty 16 i 16,5 punktu jeszcze się obronią, o tyle dwie oceny po 17 nie powinny zostać wystawione. Czy Ci panowie, dokładnie Słoweniec i Niemiec, widzieli ten sam skok, co pozostali zawodnicy i kibice? Trudno o inne pytanie, po notach 17-punktowych jakie wystawili Japończykowi.

Najprawdopodobniej znów, co przyznaję z dużym bólem, zadecydowała magia nazwisk, o której wspominał niedawno dla WP SportoweFakty Rafał Kot. Po prostu sędziowie przyzwyczaili się już do nazwiska Kobayashiego, wiedzą że jest liderem Pucharu Świata i niemal z automatu nagrodzili go wyższymi notami, co nie powinno mieć jednak miejsca.

Dzięki temu w pierwszej serii Japończyk przeskoczył Polaków. Przy bardziej surowych – właściwych – notach liderem mógłby zostać Stoch.

Czy to się w najbliższym czasie zmieni? Śmiem wątpić. W niedzielę te noty nie miały wpływu na końcowy rezultat konkursu. Boję się jednak, że tak może się stać podczas 67. Turnieju Czterech Skoczni. Oby nie, bo oczekujemy równorzędnej walki Polaków z Japończykiem i prawidłowych ocen sędziów za styl.

/WP.pl

Paweł Rzepecki




Komentarze