JAK TRUJĄ NAS W KEBABIE? „Ludzie żrą to g*wno i nawet nie pomyślą, co właśnie zjedli” – SZCZERE wyznanie muzułmanina!

Kebab – w polskim wydaniu, to nie jest zdrowe jedzenie. Czy jednak oprócz oczywistego nie najlepszego wpływu na zdrowie ma jeszcze drugie dno?

Jedzenie fast foodów a zwłaszcza kebaba, to coraz popularniejszy obrazek – nie bez powodu spółki odpowiadające za otwieranie i zarządzanie kolejnymi lokalami notują wzrost na giełdzie – Polska rokrocznie znacznie zwiększa spożycie „szybkiego jedzenia”. Co jednak na temat samej „potrawy” twierdzą jej sprzedawcy?

Z ukrytą kamerą udaliśmy się do jednego z popularnych punktów z kebabem na wielkie otwarcie.Brali w nim udział tylko wyznawcy islamu. Po paru godzinach jeden z nich chętnie i bez ogródek opowiadał o tym, co niektóre punkty potrafią dodawać do jedzenia, nie mówiąc już jaka jest jego jakość :

Jakość kebaba (śmiech) nie można o tym mówić. Ta hołota żre ten syf i jeszcze jest zadowolona jak dostanie więcej sosu. Mięso – to najgorsze ścierwo – odpad odpadu. Mielonka wszystkiego, czego nie chciałbyś oglądać trafia do kebaba – często proponuje się „mieszane” mięso zamiast konkretnego. Polacy zakochali się w jedzeniu tego czegoś, co obok prawdziwego kebaba nawet nie leżało – chcemy zarobić a ta europejska tłuszcza – kompletnie pijana o 4 nad ranem zamawia rollo, mega bułę czy inne badziewie i się zażera. To piękny widok, zwłaszcza jak przychodzą łysi w bluzach z orłem. Wczoraj krzyczeli „Araby won” a dzisiaj jedzą to pseudo jedzenie i jeszcze dzięki nim zarabiamy. Kuriozum. Niektóre punkty prowadzone przez ortodoksów podobno dodają niewielkie ilości trutek na szczury – nie wyczujesz tego, nie masz żadnych objawów a po 10 latach swoje zrobi. Ludzie żrą to g*wno i nawet nie pomyślą, co właśnie zjedli. My muzułmanie tego nie tkniemy – prawdziwy kebab raz, że inaczej wygląda a dwa były dużo droższy. 

Inny pracownik bardzo rozrastającej się sieci kebabów – właścicielem jest bengalczyk, mówi wprost :

Właściciel nie płaci na czas, kupuje nowe auta, każe oszczędzać na wszystkim. Ja nie podawałbym tego gówna ludziom, ale muszę tu pracować. Raz kompletnie pijany ze swoimi znajomymi wrócili z nocnej libacji w dobrej restauracji – do sosów zaczęli się masturbować. Szef wymiotował na mięso. Kazał rano to wytrzeć i sprzedać.”

 

Paweł Rzepecki




Komentarze