„ŚMIERĆ na KSW 46.”

Krystian Kaszubowski (7-0) widowiskowo rozpoczął galę KSW 46 w Gliwicach. Gdynianin już w pierwszej rundzie znokautował Michała Michalskiego (6-4).

Maciej Szumowski: Wojna wisi w powietrzu. Mamed Chalidow gotów na zemstę (komentarz)
Reprezentant Rio Grappling Wrocław zadebiutował w największej organizacji MMA w Europie w kwietniu tego roku na KSW 43. Przez dwie rundy 29-latek w fenomenalnym stylu rozbijał byłego pretendenta do pasa, Davida Zawadę, ale w trzeciej rundzie nadział się na kontrę, a następnie był zmuszony odklepać duszenie zza pleców „Sagata”.
W swojej zawodowej karierze Michał Michalski odniósł wiele cennych triumfów. Wygrywał m.in. z Adamem Niedźwiedziem, Mariuszem Radziszewskim i Rafałem Błachutą.

Z kolei Krystiana Kaszubowskiego w KSW oglądać można o jedną galę wcześniej niż Michalskiego. Na KSW 42 w Atlas Arenie utalentowany 24-latek zafundował Christopherowi Henzemu nokaut łokciami już w 70. sekundzie pojedynku. Zawodnik Mighty Bulls Gdynia walczy w MMA od 2013 roku, ale po serii czterech wygranych z solidnymi rywalami miał dwa lata przerwy.

Zestawienie Michalskiego z Kaszubowskim od początku zwiastowało duże emocje podczas KSW 46 w Gliwicach. Nikt jednak nie spodziewał się, że potyczka zakończy się już w pierwszej rundzie!

Kapitalny nokaut w wykonaniu Krystiana Kaszubowskiego:

Gdynianin szybko sprowadził pojedynek do parteru. Tam był z góry, ale nie zrobił krzywdy rywalowi. Wrocławianin wstał, co zakończyło się dla niego fatalnie. 24-latek uderzył go z lewej ręki, po czym padł na deski. Starcie zostało zakończone, nie było szans, aby Michalski wstał.

Wszyscy jednogłośnie nazwali to „śmiercionośnym uderzeniem.

”Śmierć na KSW 46 w Gliwicach” – pisali internauci na Facebooku komentując walkę.



Komentarze