Najpierw zatrzymanie o świcie, później głośny proces i nieprawomocny wyrok. Izabela Majewska przez wiele miesięcy walczyła o uniewinnienie w sprawie wpisu dotyczącego Jerzego Owsiaka. Nie doczekała jednak ostatecznego zakończenia postępowania. 67-letnia kobieta nie żyje.
Sprawa Izabeli Majewskiej odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Wszystko zaczęło się od wpisu zamieszczonego w internecie, w którym kobieta zwróciła się do Jerzego Owsiaka słowami, które zostały potraktowane jako groźba.
Jeden wpis wywołał lawinę
Majewska nie ukrywała, że jej komentarz był skierowany do szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kobieta później tłumaczyła jednak, że użyte przez nią sformułowanie nie miało oznaczać życzenia Owsiakowi śmierci.
Mimo tego sprawą zajęły się służby. Policjanci pojawili się w mieszkaniu kobiety wcześnie rano. Doszło do zatrzymania i przeszukania.
Dla 67-letniej emerytki rozpoczął się proces, który szybko stał się przedmiotem ogólnopolskiej dyskusji. Jedni uważali, że słowa skierowane do Owsiaka przekroczyły granicę i powinny spotkać się z reakcją państwa. Inni pytali, czy działania służb były adekwatne do charakteru internetowego wpisu.
Sprawa z Owsiakiem trafiła do sądu
Postępowanie zakończyło się w styczniu 2026 roku nieprawomocnym wyrokiem. Izabela Majewska została skazana na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Sąd zdecydował również o obowiązku zapłaty 1000 zł na rzecz Jerzego Owsiaka.
Kobieta nie zgadzała się z wyrokiem. Złożyła apelację i do końca walczyła o uniewinnienie.
I właśnie wtedy wydarzyła się wiadomość, która ponownie zwróciła uwagę na tę historię.
Nie doczekała finału
Izabela Majewska zmarła w wieku 67 lat. Informację o jej śmierci przekazała jej pełnomocniczka.
Kobieta nie doczekała prawomocnego zakończenia sprawy, w której przez wiele miesięcy broniła swojego stanowiska. Jej śmierć sprawiła, że głośna historia dotycząca jednego internetowego wpisu zyskała tragiczny finał.
Sprawa Majewskiej pozostawiła również szersze pytanie: gdzie kończy się wolność słowa, a zaczyna odpowiedzialność za groźby kierowane wobec innych osób?
Dla jednych była to sprawa o konieczność reagowania na groźby w internecie. Dla innych stała się symbolem dyskusji o granicach działań państwa i odpowiedzialności za słowa publikowane w mediach społecznościowych.
Jedno jest pewne — Izabela Majewska nie doczekała ostatecznego rozstrzygnięcia swojej sprawy.

