„Przypadkowy kontakt fizyczny” czy brutalny atak operatora TVP? „Powstrzymajmy tych szaleńców!”

Incydent pod gmachem Senatu / fot. Twitter/Senat

Dyrektor gabinetu marszałka senatu została uderzona w głowę kamerą przez operatora TVP. W sieci natychmiast pojawiły się spory na temat tego, czy było to działanie umyślnie czy nie, a materiał z kamer monitoringu pojawił się w głównym wydaniu “Wiadomości”.

Do sytuacji doszło wczoraj przed gmachem Senatu. Marszałek Tomasz Grodzki i szefowa jego gabinetu Małgorzata Daszczyk wychodzili z budynku w towarzystwie ekipy dziennikarskiej stacji TVP. Na zamieszczonym na  twitterze Senatu nagraniu widać, że dyrektor gabinetu zostaje uderzona przez operatora w głowę kamerą. 

Czytaj także: OSCARY 2020: 24 nominacje dla Netfixa. Nie zabrakło też polskiego akcentu

Skandaliczne zachowanie ekipy @tvp_info wobec dyrektor gabinetu Marszałka Senatu!

Małgorzata Daszczyk została uderzona w głowę kamerą. Obecnie przebywa w szpitalu. Złożyliśmy wniosek o odebranie akredytacji prasowych dla ekipy, biorącej udział w zdarzeniu – czytamy w poście.

W internecie pojawiło się mnóstwo komentarzy debatujących nad umyślnością działania operatora. Zaznaczyć należy, że zarówno marszałek Senatu, jak i szefowa jego gabinetu należą do partii opozycyjnej. Właśnie w tym fakcie wielu polityków upatruje powodu “ataku” na Małgorzatę Daszczyk.

Rzecznik prasowy i poseł na Sejm obecnej kadencji, Jan Grabiec skomentował wydarzenie w następujący sposób: “To niebywałe! Do agresji werbalnej ze strony TVP dochodzi jeszcze agresja fizyczna!”. W odpowiedzi do tego komentarza dziennikarz Konrad Piasecki zamieścił na twitterze swoją interpretację tamtej sytuacji: “Jednak nie używałbym w tej sytuacji przesadnych słów. Nie wierzę żeby operator chciał komukolwiek zrobić krzywdę, przypadkowe uderzenie, oby okazało się niegroźne. Ale nie karałbym kogoś kto, jak sądzę, nie miał złych intencji”.

Materiał do „Wiadomości” spod gmachu Senatu

Reporter TVP przed Senatem próbował uzyskać odpowiedź marszałka nt. rzekomo przyjmowanych przez niego łapówek. Okazało się, że był to główny materiał wieczornych “Wiadomości”. Autor materiału kontakt dyrektor z operatorem kamery określił jako “przypadkowy”, a “tuż po incydencie kobieta nie wyglądała na wymagającą hospitalizacji, ale od razu zagroziła dziennikarzom”. “Małgorzata Daszczyk próbowała zablokować możliwość weryfikacji faktów naszemu reporterowi” – informował dziennikarz w swoim materiale.

Czytaj także: Zmarła 45-letnia Oksana z Ukrainy, której szef nie udzielił pomocy przy udarze

Marszałek na swoim twitterze również odniósł się do całej sytuacji (zamieszczając nagranie incydentu): “A tak naprawdę wyglądał tzw „happening” TVP. Dyr gab M. Daszczyk uderzona kilkunastokilogramową kamerą przez rozpędzonego kamerzystę aż głowa odskakuje. Tomografia głowy, objawy wstrząśnienia mózgu, szok. Mogło się skończyć bardziej tragicznie. Powstrzymajmy tych szaleńców!!!” Później Tomasz Grodzki zażądał także publicznych przeprosin dla Małgorzaty Daszczyk.

Komentarze