Siatka fanpage na FB promuje PO! 2,5 mln Polaków narażonych na działanie PROPAGANDY.

Niemal 2,5 milliona Polaków „lubi” lub obserwuje fanpage na Facebooku wspierające Platformę Obywatelską. Znajdują się tam memy, masa komentarzy wymierzonych w polityków PiS oraz wprost agitujące treści i fake newsy związane z obecną władzą – ustaliło śledztwo dziennikarzy WP Tech. Do agitacji mógł także włączyć się portal, który przedstawia się jako bezstronny, jednak przyglądając się treści,  stawiający w złym świetle obecną władzę – oko.press wielokrotnie publikujący fake newsy nt. przedstawicieli obecnej władzy czy osób z nimi związanych lub sympatyzujących.

PO nie przyznaje się do opłacania agitacji w mediach społecznościowych, jednak na pytania dziennikarzy Wierualnej Polski dotyczące tej sprawy nie odpowiada. 

„KŁAMAĆ! KŁAMAĆ! KŁAMAĆ! BO JAK PRZEGRAMY ZROBIĄ NAM Z DU#Y JESIEŃ ŚREDNIOWIECZA” –krzyczy napis na zdjęciu Jarosława Kaczyńskiego zamieszczony w jednej z grup. 

„KOPCIŃSKA ŁŻE Z WAS POLACY! ŚMIEJE SIĘ WAM W TWARZ! WSTYD GŁOSOWAĆ NA NIĄ!”

„POLSKO! WSTYDEM JEST GŁOSOWAĆ NA SZYDŁO”

Tego typu treści widnieją w siatce kilkudziesięciu fanpage i grup na Facebooku. Na większości z nich publikowane są te same memy i newsy z portali założonych przez anonimowych biznesmenów, których strony wspierają polityków PO. Wielokrotnie na grupach i fanpage publikowane są zmyślone cytaty, otwarty hejt wymierzony w prezydenta Dudę, czy polityków związanych z PiS. Publikowane są także fake newsy. Niestety wśród portali, publikujących fake newsy w formie agitacji politycznej znalazł się także …

Oko.press – portal wielokrotnie posługiwał się fake newsami, pisząc jednocześnie…. jak się na nie nie nabrać. Niegdyś posłużył się fake newsem wobec byłego rzecznika MON Bartłomieja M. – gdy ten zareagował nazwano go … „głupolem”. I choć M. można zarzucić naprawdę wiele, to posługiwanie się fake newsem i taka reakcja, nie świadczy najlepiej o redakcji.

Przypomnijmy portal samozwańczo „śledczy” rzekomo nie zweryfikował prawdziwości konta na Twitterze byłego rzecznika MON. Portal często w swoich publikacjach posługuje się drobnym zabiegiem PR-owym – dobiera raczej niekorzystne zdjęcia przedstawicieli obecnej władzy, natomiast zdjęcia polityków PO,  KO czy Szefa Rady Europejskiej są zazwyczaj korzystne. 

Wiele portali publikujących treści agitujące na rzecz PO jest wspierana z darowizn czytelników. O ile np. koduj24.pl nie kryje się z e swoją orientacją polityczną, tak oko.press prosi o wpłaty na rzecz „rzetelnego dziennikarstwa. Czy jest ono rzetelne pozostawiamy Waszej opinii – nie popieranie danej opcji politycznej to jedno, ale pobieranie darowizn na rzecz rzetelnego dziennikarstwa, które w rzeczywistości – zdaniem wielu – także osób komentujących posty oko.press na Facebooku – jest agitacją polityczną, stawia pod znakiem zapytania czemu naprawdę służy ten portal.

Zaznaczmy w tym miejscu, że w sieci działa popularny portal ze zmyślonymi artykułami ASZdziennik a wcześniej także działał InnyExpress.pl reklamujący się zresztą jako „Internetowe Centrum Fejkowe”. Portale te od A do Z informowały o zmyślonej treści a ich założeniem było rozśmieszanie użytkownika.

Portale proPO kolportują newsy we wspominanej siatce fanpage – to popularny model biznesowy i nawet nasz portal współpracuje z fanpage’ami, gdzie nasze newsy cieszą się zainteresowaniem. Często ciekawe linki są publikowane na fanpage. Grunt żeby były rzetelne. W siatce fanpage promujących PO nie uczestniczy jednak oko.press .

Oficjalnie fanpage wchodzące w skład siatki nie są ze sobą powiązane, nie współpracują z żadną partią polityczną – jednak wystarczy rzut oka i już widać, że mamy do czynienia ze zmasowaną akcją agitacyjną, która dociera do 2,5 miliona Polaków.

Dlaczego tego typu siatki działają? 

„Tworzenie portali mocno wspierających określone grupy może być nastawione na biznes, zwłaszcza darowizny. Spójrzmy na to obiektywnym okiem – osoby wpłacające datki na oko.press wierzące w teksty o rosyjskiej propagandzie na FB gdzie twórca tekstu wymienił m.in. portale z … memami czy stronę parentingową jest tak samo wiarygodne jak publikowanie przez prawicowe media informacje, że Donaldowi Tuskowi Niemcy płacili za sprzedaż polski. Jednak i jedna i druga strona chce to czytać i chce wpłacać – biznes się kręci. Rzetelny portal nie zdobędzie takich środków – kiedyś zrobiłem test , puściłem zmyślony cytat przedstawiciela rządu na grupie antyrządowej – absurdalny, ludzie uwierzyli w znakomitej większości. To samo na innej grupie, tym razem pro rządowej ze zmyślonym cytatem członka opozycji. Gdy na obydwu puściłem to na odwrót wszyscy chórem pisali, że jestem trollem i to fake. Jest popyt jest i podaż” – mówi anonimowy internauta.

Wróćmy do omawianej siatki, tak pisze Wirualna Polska :
„Przed 3 maja wszystkie wyżej wymienione fanpage’e zgodnym chórem zapraszały na wykład Donalda Tuska. Teraz króluje na nich Andrzej Halicki – „dwójka” na warszawskiej liście do europarlamentu i bohater setek banerów porozwieszanych w każdym zakątku stolicy.

To on znajduje się w centralnej części „Zdjęć w tle” (dużych grafik, które widzimy na górze każdego fanpage’a na Facebooku) – podpisany z imienia i nazwiska, stojący obok Tuska. Włodzimierza Cimoszewicza – warszawskiej jedynki Koalicji Europejskiej – na zdjęciach brak. Niżej, pod zdjęciem w tle, strony udostępniają m.in. posty z oficjalnego fanpage’a Halickiego.”

Poseł w rozmowie z WP Tech zaprzeczył jakoby miał cokolwiek wspólnego z fanpage’ami czy siatką portali. Powiedział, że nie kojarzy stron „PiS na księżyc” czy „Chcemy delegalizacji PiS” . 

Nic mi nie wiadomo, aby jakieś obce strony mnie promowały. Nie znam tych fanpage’y, a wszelkie moje działania w mediach społecznościowych prowadzone są oficjalnymi i legalnymi kanałami – mówił WP Tech Halicki.

– Tego typu strony mają często dużo większą „siłę rażenia” niż oficjalne strony polityków. Ich posty są bardziej emocjonalne i angażujące niż te oficjalne. Użytkownicy chętniej udostępnią post z „niezależnego” fanpage’a niż z oficjalnej strony polityka, bo ten wydaje im się „reklamą” – powiedział  WP Tech dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. komunikacji strategicznej.

Jego zdaniem wykorzystanie fanpage, to bardzo cenne narzędzie do wykorzystania w trakcie kampanii wyborczej. Wykazanie,że ich admisnitatorzy są powiązani lub opłacani przez partie jest niezwykle trudne. Facebook nie żąda ujawniania informacji nt. właściciela strony.

Dziennikarzom WP Tech udało się porozmawiać z administratorami strony „Racjonalna Polska”, który nagminnie upowszechnia materiały związane z PO i KWW Koalicja Obywatelska.

„- Nasi hejterzy zarzucają nam, że jesteśmy internetową tubą największej partii opozycyjnej – pisze w mailu do WP administrator Racjonalnej Polski, który nie zgodził się na upublicznianie swojego nazwiska. – Niesłusznie, gdyż nie działamy w porozumieniu z żadną partią polityczną. Faktem jest jednak, że publikujemy treści tworzone także przez partie Koalicji Europejskiej, a wynika to zwyczajnie z poglądów naszych redaktorów.”

Twórcy Racjonalnej Polski nie uważają, że przyczyniają się do spadku poziomu dyskusji publicznej. Administrator strony przekonuje, że nie udostępniają niesprawdzonych informacji ani fake newsów.

– Nie chcemy oszukiwać naszych fanów, ale wymagamy od nich myślenia i wyobraźni – pisze w mailu administrator strony. – Np. w przypadku przeróbki plakatu wyborczego PiS zamiast Beaty Szydło wstawiliśmy Krystynę Pawłowicz z aureolą w symbolice flagi UE. Czy taki fotomontaż można nazwać fake newsem? – pisał dziennikarzom WP administrator.

Część z Internautów przestraszyła się, że w wyborach do PE startuje Pawłowicz. Ta część traktuje nas niesłusznie jako źródło informacji. Pozostali fani zrozumieli jednak żart oparty na absurdzie i oni słusznie uznają nas za serwis przede wszystkim opiniotwórczy, tworzący w znacznej mierze „lol-content” – dodał. 

Prawo i Sprawiedliwość odpowiada WP – ich jedyną stroną na Facebooku jest oficjalny fanpage partii. Ponadto z tekstu WP Tech dowiadujemy się, że prowadzenia stront PiS nie zleca zewnętrznym firmom czy freelancerom. PiS mówi także, że nie prowadzi działań przy wykorzystaniu tzw. trolli.

Platforma Obywatelska z kolei nie odpowiedziała na pytanie WP Tech dotyczące tego, kto zajmuje się Social Media. Dziennikarze WP starali się ponad 2 miesiące uzyskać jakąkolwiek odpowiedź.

Jak pisze WP: 

„19 marca w ramach dostępu do informacji publicznej zapytaliśmy o wydatki na działania w social mediach takie jak:

założenie i prowadzenie fanpage’ów na Facebooku;
wynajęcie influencerów;
wynajęcie osób komentujących i udostępniających posty na Facebooku;
lista grup i fanpage’y prowadzonych przez partię lub inne podmioty na zlecenie partii.
Zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej PO ma w takim wypadku 14 dni na odpowiedź. Może przedłużyć ten okres o kolejnych 30 dni, ale musi podać powód. Platforma tego nie zrobiła, więc 18 kwietnia ponowiliśmy swój wniosek. Bez efektu.

Próbowaliśmy także telefonicznie, ale i to zwykle nic nie dawało. Gdy już ktokolwiek w centrali partii telefon odbierał, rozmowy bywały… zaskakujące.

– Czy mogę rozmawiać z osobą zajmującą się moim wnioskiem o dostęp do informacji publicznej? – zapytałem.
– Ta osoba jest na urlopie.
– A jak się nazywa?
– Nie wiem.
– To skąd pani wie, że jest na urlopie?
– Bo obecnie wszyscy z biura są na urlopie – odparła pracowniczka biura Platformy.”

Partia odezwała się do dziennikarzy 8 maja – nie przyznała się do współpracy ze stronami na Facebooku, czy portalami. Mimo to na stronach i portalach masowo i niemal jednocześnie pojawiają się materiały KWW Koalicja Obywatelska lub treści atakujące PiS. 

Niestety niczego nie świadomi użytkownicy mogą paść ofiarami politycznej propagandy – upowszechniając fałszywe czy mocno stronnicze newsy ze stron zwanych „para mediami” stając się pionkami na politycznej szachownicy. 

Siatka fanpage promująca Platformę Obywatelską często obok newsów „para mediowych” zamieszcza linki z dużych mediów i rzetelnych stron. Zdecydowanie częściej masowo – oprócz stronniczych memów – publikuje informacje służące politycznej walce.

Siatka portali promująca PO – m.in. crowdmedia.pl , netinfo24.pl czy polityczek.pl zawierają treści atakujące daną opcję polityczną i jednocześnie wspierają drugą. Ponadto nie można tam znaleźć jakichkolwiek danych nt. właściciela. Jest jeszcze jeden rodzaj – „humorystyczne” memy nt. polityki – oczywiście wspierające jedną opcję publikowane przez memnews.pl czy wygaszamypis.pl. 

Lista fanpage siatki opublikowana przez WP Tech :

Jest i trzeci typ – serwisy produkujące memy i podchodzące do tematyki w sposób „humorystyczny”. To np. memnews.pl czy wygaszamypis.pl.

TO BIZNES

WP Tech dotarło do właściciela kilku portali / opowiedział o kulisach działania :

”Przez własne fanpage’e, ale i zaprzyjaźnione docieram na Facebooku do ok. 700 tys. użytkowników. To nie tak, że mam antypisowskie poglądy. Te strony to tylko i wyłącznie biznes. Zarabiam na reklamach umieszczonych na stronie”

WP Tech zadało także szereg pytań :

„- Czy jest pan związany z jakąś partią polityczną? – pytamy.
– Nie, ja na tym po prostu zarabiam.
– Czyli dostaje pan zlecenia od PO na publikowanie materiałów wyborczych?
– Nie.
– To jak pan zarabia?
– Stworzyłem domenę, mam ich zresztą wiele i na reklamach na moich stronach internetowych.
– Skąd w takim razie grafiki chwalące PO i Koalicję Europejską?
– Wymieniamy się nimi z innymi fanpage’ami na Facebooku. Oni udostępniają moje treści, ja ich.
– A kto tworzy artykuły na pana stronę?
– Za te treści odpowiadają zatrudnieni przeze mnie redaktorzy.” 

To biznes reklamowy, czy jednak biznes wspierany przez partię?

Specjalista Dr Sergiusz Trzeciak wytłumaczył, że tego typu agitację robi się w białych rękawiczkach 

– Prawdopodobnie na czas wyborów powoływany jest kilkuosobowy zespół, który tworzy i zarządza tego typu stronami. Są też firmy oferujące tego typu usługi, ale nie wyobrażam sobie, żeby któraś z partii wysłała w rynek otwarte zapytanie o taką ofertę. Nawet jeśli robi to firma, to będzie to firma np. założona przez byłego członka partii lub osobę bardzo bliską – mówił WP. 

„Koszt takiego biznesu waha się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Wymieniony wyżej fanpage „Sok z buraka” ma ponad 700 tys. fanów i jest bardzo aktywny. – Publikują posty z częstotliwością zbliżoną do agencji informacyjnych. Są to posty, do których trzeba przygotować grafiki i treści. To wymaga minimum 2-3 osób, które obsługują taki profil na stałe. Zakładając minimalne koszty, prowadzenie takiego profilu to minimum 10-15 tysięcy złotych miesięcznie – oszacował w Juliusz Kornaszewski z agencji marketingowej Mindspot dla WP Tech.

Tym sposobem na rzecz PO na Facebooku działań kilkanaście „niepowiązanych” z partią stron docierających do 2,5 mln Polaków. Niezależnie od tego, czy administratorzy mają świadomość tego, czy nie fake newsy i memy ze zmyślonymi cytatami upowszechnia wiele osób a widzą to miliony Polaków. 

PO milczy w sprawie działań marketingowych na platformach społecznościowych. Redakcja WP czeka 63 dni na odpowiedź w tej sprawie.

Facebook stara się walczyć z tym procederem po głośnej aferze Cambridge Analytica. Wówczas mechanizm targetowania reklam wykorzystano w walce wyborczej. SuperWizjer TVN niedawno informował o farmie trolli zarabiającej na fake newsach. Jak to jest ze zmyślonymi informacjami? 

„Wprowadzając projekt InnyExpress.pl – portal humorystyczny i popularyzujący czytanie więcej niż nagłówku oraz weryfikację źródeł mieliśmy nadzieję na fajną akcję prospołeczną. Mimo szerokiego odzewu osób rozbawionych newsami i piszących komentarze do tych, którzy uwierzyli, że to zmyślona, humorystyczna informacja – nadal część społeczeństwa naprawdę wierzyła w zupełnie odrealnione cytaty i zdarzenia. Zdecydowaliśmy o zawieszeniu projektu ze względu na dobro odbiorców. Dziś trzeba bardzo uważać w sieci – łatwo paść ofiarą fake newsa i to nawet na portalu podającym się za rzetelny.” – mówi Paweł Rzepecki, Dyrektor Zarządzający PR Media Group LTD, właściciel Wyborczej24.pl (Nie powiązanej z Agora S.A)

 

/Piotr Helminiak

/Źródło : WP Tech, Oko.Press, TVP Info, Wyborcza24.pl

Komentarze