ZAMACH w Strasburgu! „Allah Akbar”

Francuska policja informuje o strzelaninie w centrum Strasburga. Początkowo pojawiły się doniesienia o jednej ofierze. Teraz mówi się o dwóch zabitych osobach. Napastnik z bronią automatyczną otworzył ogień do tłumu. Burmistrz Strasburga Roland Ries powiedział, że mężczyzna nie został schwytany. Policja ewakuuje centrum miasta. Do strzelaniny doszło w okolicach jarmarku bożonarodzeniowego.

Ludzie najpierw zaczęli uciekać z miejsca strzelaniny a potem schronili się w pobliskich barach i restauracjach – donosi nasz paryski korespondent Marek Gładysz. Lokalne władze apelują do mieszkańców i turystów, żeby nie wychodzili na zewnątrz. Policja twierdzi, że na razie nie wiadomo, czy chodzi o atak terrorystyczny, czy może są to gangsterskie porachunki – jeden ze świadków w rozmowie z reporterem Wyborczej24 stwierdził, że słyszał okrzyk „Allah Akbar”.

Na filmach udostępnianych w mediach społecznościowych widać uciekające grupy ludzi. Terroryści już kilka razy planowali ataki na świąteczny jarmark w Strasburgu. Za każdym razem służbom specjalnym udawało się udaremnić zamachy.

Prezydent Francji przerwał naradę w Pałacu Elizejskim. Do Strasburga przyjechać ma szef MSW Francji.

Gmach Parlamentu Europejskiego został zablokowany po strzelaninie w Strasburgu. Nikt nie może opuścić budynku, pracowników ostrzeżono SMS-ami – podała rzeczniczka PE.

 



Komentarze



Beata SZYDŁO za KRATKAMI! Sąd zdecydował o…

Stało się! Była premier Beata Szydło znalazła się za kratkami. Rozprawa toczy się w trybie niejawnym, choć pełnomocnik byłej szefowej rządu twierdzi, że „nie ma nic do ukrycia”. Mimo to była premier znalazła się za kratkami z powodu…czytaj dalej>>



Komentarze



Beata SZYDŁO ZA KRATKAMI! Sąd zdecydował o …

Stało się! Była premier Beata Szydło znalazła się za kratkami. Rozprawa toczy się w trybie niejawnym, choć pełnomocnik byłej szefowej rządu twierdzi, że „nie ma nic do ukrycia”. Mimo to była premier znalazła się za kratkami z powodu…czytaj dalej>>



Komentarze



Beata SZYDŁO ZA KRATKAMI! Policja…

Zakończyło się dzisiejsze przesłuchanie Beaty Szydło. Treść zeznań byłej premier jest niejawna. Dotyczyły wypadku kolumny rządowej, który miał miejsce 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu – donosi TVN24. Przesłuchanie byłej premier trwało kilkadziesiąt minut. Rządowa limuzyna podjechała do niedostępnego dla dziennikarzy wejścia, którym Szydło weszła do sądu.

Zakończyło się dzisiejsze przesłuchanie Beaty Szydło. Treść zeznań byłej premier jest niejawna. Dotyczyły wypadku kolumny rządowej, który miał miejsce 10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu – donosi TVN24. Przesłuchanie byłej premier trwało kilkadziesiąt minut. Rządowa limuzyna podjechała do niedostępnego dla dziennikarzy wejścia, którym Szydło weszła do sądu.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Poszkodowana została w nim ówczesna premier Beata Szydło oraz funkcjonariusze BOR.
Rozprawa toczy się w trybie niejawnym. Z informacji zamieszczonych na wokandzie wynika, że na godzinę 10.50 wezwana została osoba o inicjałach B.S. Przedstawicielka biura prasowego krakowskiego sądu potwierdziła dziennikarzom, że osoba ta znajduje się na sali.

Dziennikarze oczekiwali na stawienie się Szydło przed wejściem do pawilonu, gdzie odbywa się rozprawa. Ale się nie doczekali. Wicepremier weszła do sądu innym wejściem.
Jak ustaliła reporterka TVN24 Marta Gordziewicz, Beata Szydło dotarła do sądu. Spędziła w nim około 45 minut. Ze względu na utajnienie rozprawy nie wiadomo, jak długo trwało przesłuchanie byłej premier i jaka była treść jej zeznań.
„Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia”

Proces dotyczący wypadku z udziałem ówczesnej premier rozpoczął się 16 października przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu. Jednak ze względu na to, że sąd ten nie posiada sali do wykonywania czynności, gdy postępowanie jest niejawne i konieczne jest korzystanie z materiałów znajdujących się w kancelarii tajnej, kolejną rozprawę wyznaczono w Krakowie.

Klauzulą niejawności są objęte m.in. zeznania funkcjonariuszy BOR (obecnie SOP), którzy mówią o obowiązujących w tej służbie procedurach.
Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi (zgodził się na ujawnienie swojego wizerunku, imienia i nazwiska – przyp. red.) nieumyślne spowodowanie wypadku. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. – Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia w tej sprawie, stąd taka decyzja – tłumaczył w rozmowie z TVN24 mecenas Władysław Pociej reprezentujący oskarżonego.

Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała Beata Szydło wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.
W akcie oskarżenia, wskazano, że kierowca przepuścił samochód emitujący świetlne sygnały uprzywilejowania, ale później nie zachował ostrożności, nie obserwował jezdni za swoim autem i nie upewnił się, czy pojazd uprzywilejowany jest jeden, czy więcej. Ruszył, nie ustępując pierwszeństwa, i doprowadził do zderzenia z drugim samochodem BOR-u, który akurat go wyprzedzał.

Na pierwszej rozprawie Sebastian Kościelnik odmówił składania wyjaśnień. Sędzia odczytała jego wcześniejsze zeznania, w tym pierwsze, krótko po wypadku, gdy przyznał się do zarzutu nieumyślnego spowodowania wypadku. Później nie poczuwał się do winy.
W połowie marca tego roku krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do sądu w Oświęcimiu z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania. Śledczy chcieli wyznaczenia Sebastianowi Kościelnikowi okresu próby wynoszącego 1 rok. Mężczyzna miałby też zapłacić 1,5 tys. nawiązki. Na umorzenie nie zgodził się Sebastian Kościelnik wraz z obrońcą Władysławem Pociejem.

/TVN24, Fakt.pl



Komentarze



ATAK ZIMY! IMGW ostrzega!

Zima dotarła w końcu do Polski. Część kraju została przykryta śniegiem. Jak ostrzegają meteorolodzy, przez najbliższą dobę na południu spadnie od 4 do nawet 18 centymetrów śniegu.

Jak informuje portal tvnmeteo.pl, we wtorek biały puch pojawił się m.in. w Chorzowie, Cieszynie, Piechowicach, Dąbrowie Górniczej i Nowej Rudzie.

Z kolei RMF FM, podaje, że zimowa aura doskwiera mieszkańcom południa Dolnego Śląska. Z powodu pogody przejście w Jakuszycach zostało zamknięte dla ciężarówek. Z kolei w Karkonoszach obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego.

Przez cały dzień na przeważającym obszarze kraju na niebie dominować będą chmury frontu atmosferycznego wraz z opadami mieszanymi. Na północnym-zachodzie i zachodzie Polski popada deszcz, a w centrum, na południu i na wschodzie kraju należy się spodziewać opadów deszczu ze śniegiem i śniegu.

W ciągu dnia na wschodzie Warmii, na Mazurach i Suwalszczyźnie oraz na Lubelszczyźnie i na Podkarpaciu będzie pogodnie i w miarę słonecznie oraz bez opadów. Deszczu ze śniegiem i śnieg pojawi się dopiero pod koniec dnia i wieczorem.

Ostrzeżenie przed nocą

To jednak nie koniec zimowego ataku. Meteorolodzy z portalu Cumulus ostrzegają przez intensywnymi opadami śniegu, które pojawią się w południowej Polsce. Z kolei w nocy na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie mają się pojawić zawieje, a w Sudetach zamiecie śnieżne. Ostrzeżenie zobowiązuje od wtorku od godz. 19 aż do środy do godz. 19.

Skąd taka zmiana w pogodzie ? Intensywniejsze opady śniegu to efekt niżu znad południowej Polski i Słowacji o nazwie „Marielou”, który pojawi się w nocy z wtorku na środę. Na pogodę będzie miał wpływ również niż znad wschodniej Ukrainy oraz zalegająca strefa frontowa w południowej Polsce.

W ten sposób w nocy z wtorku na środę nieco intensywniejszych opadów śniegu należy się spodziewać w pasie od Dolnego Śląska przez Opolszczyznę, południe Łódzkiego i Śląsk po Świętokrzyskie i Małopolskę. Jak przewiduje Cumulus, tutaj średnio spadnie od 2 do 5 centymetrów śniegu. Więcej białego puchu pojawi się w okolicach Krakowa i w Tatrach – spadnie nawet do 10 cm śniegu. Z kolei w środę nieco intensywniej popada w Kotlinie Kłodzkiej, na południu Opolszczyzny, na Śląsku i w Małopolsce. Tym samym przez najbliższą dobę w południowej Polsce spadnie od 4 do nawet 18 centymetrów śniegu.

/wp.pl



Komentarze



TYLE kosztował sprzęt antypodsłuchowych szefa KNF!

Sprzęt antypodsłuchowy w gabinecie byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego Marka Ch. kosztował 70 tysięcy złotych. Kupiono i zainstalowano go w 2007 roku. Dla porównania dyktafon, którym biznesmen Leszek Czarnecki nagrał urzędnika kosztował jedyne 170 złotych.

Rozmowę Leszka Czarneckiego i Marka Ch. ujawniła „Gazeta Wyborcza”. Odbyła się ona pod koniec marca br. w gabinecie ówczesnego szefa KNF. Czarnecki nagrał ją, mimo że działały tam urządzenia zagłuszające podsłuchy.

– Mam tu takie szumidła. Może to nic nie daje ale… lepiej włączyć. Byli tu jacyś komandosi, powiedzieli, że jest tyle sygnałów tych elektromagnetycznych w okolicach tego miejsca – bo tam jest telewizja – że mówią, że rekomendują włączenie tego, ale nie gwarantują jaki jest rezultat – mówił wtedy Marek Ch.

O szczegóły zainstalowania sprzętu zapytał w KNF poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza. W odpowiedzi sporządzonej przez dyrektora Departamentu Komunikacji Społecznej KNF Jacka Barszczewskiego „szumidła” zostały zastąpione fachową nazwą systemu wibroakustycznego.

Urządzenia systemu zostały zakupione i zainstalowane w 2007 roku decyzją ówczesnego kierownictwa Urzędu KNF za 70 401,93 zł brutto – informuje Jacek Barszczewski. W 2007 roku na czele KNF stał Stanisław Kluza, który wcześniej był ministrem finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Decyzję o zakupie miał podjąć ówczesny dyrektor Pionu Organizacyjnego.

Według KNF instalacja takiego systemu w budynkach KNF, „uniemożliwia prowadzenie działań inwigilacyjnych z zewnątrz budynku przy pomocy mikrofonów kontaktowych, mikrofonów laserowych, stetoskopów”. System zainstalowano w gabinecie szefa KNF i 4 innych pomieszczeniach (w tym m.in. w 2 salach konferencyjnych).

/wp.pl



Komentarze



STAŁO się! Jarosław Kaczyński…

Od dłuższego czasu w mediach pojawiało się wiele spekulacji nt. zdrowia prezesa PiS począwszy od problemów z kolanem po przypuszczenie raka. W końcu choroba dała o sobie znać – informację o …czytaj dalej>>



Komentarze



STAŁO się! Jarosław Kaczyński…

Jak ustaliła Wirtualna Polska, prezes PiS Jarosław Kaczyński przejdzie operację kolana po Nowym Roku, najprawdopodobniej jeszcze w styczniu. – Operacja jest planowana i nie da się jej uniknąć – mówi nam polityk z otoczenia lidera PiS.

– Z nogą Jarosława Kaczyńskiego jest już lepiej, rehabilitacja przynosi efekty i może już w miarę normalnie funkcjonować przez kilka godzin: siedzieć na spotkaniach i chodzić niewielkie dystanse. Ale operacja i tak jest planowana. I raczej nie da się jej uniknąć. Stan na kilka tygodni temu był taki, że dojdzie do niej po Nowym Roku – mówi nam zaufany współpracownik prezesa PiS.

Nieoficjalnie mówi się o terminie styczniowym, bowiem późniejsze terminy będą kolidować z przygotowaniami do wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wybory odbędą się w maju 2019 r. – Im wcześniej będzie przeprowadzony zabieg operacyjny tym lepiej. Czekają nas wybory do PE i do Sejmu. To rok wyborczy i prezes chce być w pełni sił i mieć sprawne kolano – mówi nam współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. Operacja ma polegać na wszczepieniu endoprotezy stawu kolanowego.

Wcześniej portal Pikio.pl opublikował informację o rzekomym przecieku ze szpitala Onkologicznego w Bydgoszczy jakoby Jarosław Kaczyński chorował na raka.

/wp.pl



Komentarze