Zapadł wyrok w jednej z najgłośniejszych spraw drogowych ostatnich lat. Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał Sebastiana M. na osiem lat więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Mężczyzna otrzymał również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów, a na rzecz bliskich ofiar ma zapłacić łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Tragiczny wypadek na autostradzie A1
Do tragedii doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego, na wysokości miejscowości Sierosław. Rozpędzone BMW prowadzone przez Sebastiana M. zderzyło się z samochodem marki Kia, którym podróżowało małżeństwo z pięcioletnim synem.
Po uderzeniu Kia wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. W wypadku zginęli 39-letni Patryk, 37-letnia Martyna oraz ich syn Oliwier. Rodzina nie miała szans na ratunek.
Według ustaleń biegłych BMW poruszało się z prędkością od około 315 do 329 km/h. Analizy przebiegu zdarzenia i materiału dowodowego odegrały istotną rolę w procesie.
Osiem lat więzienia i 15 lat bez prawa jazdy
21 października 2026 roku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił wyrok w sprawie Sebastiana M. Wymierzona kara ośmiu lat pozbawienia wolności odpowiadała najwyższemu wymiarowi przewidzianemu w ramach kwalifikacji prawnej przyjętej w akcie oskarżenia.
Sąd orzekł także 15-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dodatkowo Sebastian M. ma zapłacić łącznie 2,5 mln zł zadośćuczynienia na rzecz pięciu osób z rodziny ofiar. Każda z nich otrzyma po 500 tys. zł.
Zgodnie z decyzją sądu skazany będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu trzech czwartych kary, czyli sześciu lat więzienia.
Sędzia zwróciła uwagę na ogromne zagrożenie
W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił skrajnie niebezpieczny charakter zachowania kierowcy. Z ustaleń wynikało, że mężczyzna wykorzystywał drogę publiczną do sprawdzania maksymalnych osiągów zmodyfikowanego samochodu, zamiast robić to w warunkach przeznaczonych do takich prób.
Sąd wskazał również, że obowiązujące przepisy ograniczały możliwość wymierzenia surowszej kary w tej sprawie. Podczas ogłaszania wyroku pojawiła się kwestia, czy w przypadku podobnych tragedii prawo nie powinno przewidywać bardziej dotkliwych konsekwencji.
Po wypadku wyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich
Po tragedii Sebastian M. opuścił Polskę i przebywał w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Do kraju sprowadzono go w maju 2025 roku. Następnie rozpoczął się proces, w trakcie którego sąd analizował między innymi zeznania świadków, materiał dowodowy oraz opinie ekspertów rekonstruujących przebieg wypadku.
Obrona domagała się uniewinnienia oskarżonego, kwestionując ustalenia dotyczące przebiegu zdarzenia. Prokuratura wnioskowała o osiem lat pozbawienia wolności.
Wyrok z 21 października nie kończy jeszcze definitywnie sprawy, ponieważ jest nieprawomocny. Stronom przysługuje możliwość odwołania się od orzeczenia.
Źródło: Super Express

