To jedna z najbardziej wstrząsających spraw kryminalnych na Śląsku. Dwuletni Szymon z Będzina zmarł w lutym 2010 roku po doznaniu poważnych obrażeń. Jego ciało rodzice porzucili w stawie w Cieszynie. Przez dwa lata śledczy nie potrafili ustalić tożsamości dziecka. Dopiero później odkryto prawdę o jego rodzinie i okolicznościach śmierci. W 2018 roku zapadł prawomocny wyrok: ojciec chłopca został skazany na 15 lat więzienia, a matka na 13 lat.
Ciało dziecka znaleziono w Cieszynie. Śledztwo utknęło w martwym punkcie
W marcu 2010 roku dwóch chłopców natknęło się na ciało małego dziecka w pobliżu stawu hodowlanego w Cieszynie. Na miejsce wezwano służby, jednak początkowo nie udało się ustalić, kim był chłopiec ani w jakich okolicznościach zginął.
Policjanci prowadzili szeroko zakrojone poszukiwania jego tożsamości. Zdjęcia dziecka publikowano w mediach, a śledczy analizowali informacje dotyczące rodzin, w których w odpowiednim czasie urodziły się dzieci w podobnym wieku. Mimo zaangażowania wielu funkcjonariuszy sprawa przez długi czas pozostawała nierozwiązana.
Przełom nastąpił dopiero po około dwóch latach. Informacja przekazana przez mieszkankę Będzina, która zwróciła uwagę na długotrwałą nieobecność dziecka sąsiadów, skierowała śledczych na właściwy trop. Badania DNA potwierdziły, że chłopiec znaleziony w Cieszynie to Szymon z Będzina. Jego rodziców zatrzymano w czerwcu 2012 roku.
Chłopiec przez kilka dni cierpiał. Rodzice nie zabrali go do lekarza
Z ustaleń śledczych i opinii biegłych wynikało, że Szymon doznał poważnych obrażeń brzucha po uderzeniu. Uszkodzenie jelita doprowadziło do zapalenia otrzewnej, a stan dziecka stopniowo się pogarszał. Chłopiec miał gorączkę, wymiotował, cierpiał na biegunkę i problemy z oddawaniem moczu.
Według ustaleń przedstawionych podczas procesu dziecko przez kilka dni pozostawało bez właściwej pomocy medycznej. Rodzice nie zawieźli go do szpitala, ponieważ obawiali się, że lekarze zauważą ślady przemocy. Biegli wskazywali, że odpowiednio szybka pomoc mogła uratować życie chłopca.
Kiedy Szymon zmarł, jego rodzice postanowili ukryć ciało. Przewieźli je do Cieszyna i pozostawili w pobliżu stawu. W samochodzie znajdowały się również dwie córki pary. Przez następne miesiące śledczy nie wiedzieli, że tajemnicza śmierć dziecka w Cieszynie ma związek z rodziną mieszkającą w Będzinie.
Rodzice wzajemnie obarczali się winą
Po zatrzymaniu Beata Ch. i Jarosław R. nie przyznawali się do odpowiedzialności za śmierć syna. W trakcie procesu przedstawiali odmienne wersje wydarzeń i wskazywali na siebie nawzajem. Prokuratura zarzuciła im zabójstwo z zamiarem ewentualnym, podkreślając, że nieudzielenie dziecku pomocy mimo widocznych oznak cierpienia doprowadziło do jego śmierci.
Sprawa obejmowała również pobieranie świadczeń socjalnych na Szymona po jego śmierci. Rodzice zostali oskarżeni także o wyłudzenie pieniędzy, ponieważ nie poinformowali odpowiednich instytucji o zgonie dziecka.
Trzykrotnie rozstrzygano sprawę. Zapadł prawomocny wyrok
Pierwszy wyrok ogłoszono w maju 2015 roku. Sąd skazał ojca na 10 lat więzienia, a matkę na 5 lat. Orzeczenie zostało jednak uchylone, a sprawa wróciła do ponownego rozpoznania. Sąd apelacyjny uznał, że konieczna jest ponowna ocena odpowiedzialności rodziców, w szczególności ich zachowania wobec cierpiącego dziecka.
W czerwcu 2017 roku zapadł kolejny wyrok. Jarosław R. otrzymał 12 lat pozbawienia wolności, a Beata Ch. 10 lat. Także to rozstrzygnięcie zostało zaskarżone.
Ostatecznie 24 maja 2018 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach zaostrzył kary. Ojciec Szymona został prawomocnie skazany na 15 lat więzienia, a matka na 13 lat. Sąd uznał, że rodzice, nie udzielając pomocy ciężko rannemu dziecku, godzili się na możliwość jego śmierci.
Historia Szymona pozostaje jedną z najtragiczniejszych spraw dotyczących przemocy wobec dziecka w regionie. Ujawnione okoliczności pokazały, jak długo cierpienie najmłodszych może pozostać ukryte przed otoczeniem i jak ważna jest reakcja na sygnały wskazujące, że dziecko może być krzywdzone.
Źródło: Super Express

