Pożary w Australii. Nie żyją 24 osoby, zwierzęta umierają w męczarniach

Pożary w Australii / AP / AP

Zmiany klimatu i związane z nią podwyższenie średniej temperatury na powierzchni Ziemi o ok. 4 st. Celsjusza są zdecydowanie odczuwalne na całym świecie. Jednak w niektórych jego miejscach są znacznie bardziej tragiczne w skutkach.

Obecnie właściwie cała Australia zmaga się z ogromną falą pożarów. Najwięcej ognisk znajduje się jednak w południowo-wschodniej jej części. Bardzo wysoka temperatura sięgająca niekiedy nawet prawie 50 stopni Celsjusza sprzyja samozapłonom i rozwijaniu się płomieni, które zaczynają ogarniać coraz większe obszary. Pożary w Australii szaleją już od grudnia zeszłego roku. Od początku stycznia, władze jednego z najbardziej zdewastowanych przez żywioł stanu Nowa Walia, wprowadziły stan wyjątkowy. 

Czytaj także: Tragedia w Kamieniu Pomorskim. Lata walki o odszkodowanie bez skutku

Australia zaczyna liczyć straty

Dziesiątki zabitych, setki zniszczonych gospodarstw, kolejne dziesiątki tysięcy domów pozbawionych prądu i dostępu do wody pitnej, miliony zwierząt, które straciły życie w płomieniach… A to nie jest jeszcze ostateczny bilans strat. W ostatnich dniach temperatura nieco spadła i pojawiły się opady deszczu, ale niestety nie są one w stanie zapobiec powstawaniu kolejnych ognisk lub nawet pomóc w gaszeniu tych już szalejących. Działania władz polegają głównie na próbach opanowania 200 aktywnych pożarów i ewakuacji ludności z zagrożonych terenów. 

Pożary w Australii / fot. Adam Ziemienowicz/PAP/REUTERS
Pożary w Australii / fot. Adam Ziemienowicz/PAP/REUTERS

Czytaj także: Sportowiec roku wybrany! Laureat sporym zaskoczeniem?

Nowy mikroklimat i niecodzienne zjawiska pogodowe

Szalejące wichury i bardzo wysoka temperatura nie pomagają w zapanowaniu nad sytuacją. Eksperci zwracają uwagę na tworzący się w kraju osobliwy mikroklimat. Występują tam obecnie zjawiska pogodowe, które nie dały się dotąd zaobserwować nigdzie indziej. Pożary w Australii są powodem powstawania ogromnych burz bez opadów, ale z silnymi wyładowaniami czy ognistych tornad. Chmury tworzące się przez cząsteczki pyłu, łączące się z wilgocią z powietrza, widoczne są z bardzo dużej wysokości. Konsekwencje pożarów zaczynają sięgać już nawet poza Australię. Lodowce Nowej Zelandii przez osadzające się na nim cząsteczki pyłów, zmieniły kolor na karmelowy. 

Komentarze