Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w Amsterdamie. 61-letnia Kanadyjka, która przyjechała do miasta odwiedzić syna, miała przez kilka dni być przetrzymywana wbrew swojej woli i wielokrotnie wykorzystywana seksualnie. Kiedy policjanci weszli do jednego z mieszkań, zastali kobietę nagą, przykrytą jedynie kocem. Była zdezorientowana, a jej rzeczy osobiste zniknęły.
Syn zaalarmował policję. Funkcjonariusze dokonali makabrycznego odkrycia
Dramat miał rozegrać się w maju 2026 roku w dzielnicy Floradorp w Amsterdamie. Syn kobiety zaniepokoił się, gdy matka przestała odpowiadać na wiadomości i nie było z nią kontaktu. W końcu zdecydował się powiadomić policję.
Podczas interwencji funkcjonariusze znaleźli 61-latkę w jednym z mieszkań. Kobieta była naga, przykryta kocem i znajdowała się w bardzo złym stanie. Nie miała przy sobie telefonu, pieniędzy, plecaka ani ubrań. Według dokumentacji policyjnej potrzebowała około dwóch godzin, aby odzyskać na tyle świadomość, by móc rozmawiać z funkcjonariuszami.
Wtedy miała opowiedzieć o tym, co ją spotkało. Twierdziła, że została uwięziona wbrew swojej woli, zmuszona do rozebrania się i przetrzymywana w sypialni, gdzie miało dochodzić do wielokrotnych gwałtów.
Miała bać się ucieczki. Na bankomacie zostawiła dramatyczny sygnał
Kobieta nie potrafiła odtworzyć wszystkich wydarzeń ani wyjaśnić, w jaki sposób znalazła się w mieszkaniu we Floradorp. Pamiętała jednak, że nie mogła swobodnie opuścić budynku. Jak relacjonowała, bała się uciekać, ponieważ schody były bardzo głośne i obawiała się, że zostanie zauważona.
Szczególnie poruszający jest wątek bankomatu, na którym kobieta miała napisać w kurzu słowo oznaczające prośbę o pomoc. Jej relacja wskazywała, że przez cały czas znajdowała się w poczuciu zagrożenia.
Badania wykazały również obecność kokainy i morfiny w jej organizmie. Okoliczności, w jakich substancje znalazły się we krwi 61-latki, są jednym z elementów sprawy.
Ośmiu zatrzymanych. Dwóch mężczyzn nadal za kratami
W związku z postępowaniem policja zatrzymała łącznie osiem osób. Obecnie w areszcie pozostają dwaj mężczyźni: 30-letni Shakil O. oraz 44-letni Bryan B., właściciel mieszkania, w którym odnaleziono kobietę. Obaj są podejrzani o pozbawienie jej wolności, gwałt i wymuszenie.
Mężczyźni nie zgadzają się z zarzutami dotyczącymi przemocy seksualnej. Przyznają, że doszło do kontaktów seksualnych z 61-latką, ale utrzymują, że kobieta zgodziła się na nie dobrowolnie. Jeden z pozostałych podejrzanych twierdził natomiast, że spotkał ją na ulicy, gdy szukała narkotyków, a następnie sama zdecydowała się pójść z nim do mieszkania.
Sąd nie zgodził się na zwolnienie podejrzanych
Prokuratura chce ponownie przesłuchać kobietę, ponieważ jej zeznania znacząco różnią się od wersji przedstawianej przez podejrzanych. Jak dotąd nie udało się jednak przeprowadzić dodatkowego przesłuchania.
Podczas ostatniego posiedzenia sąd odrzucił wnioski obrońców o zwolnienie obu mężczyzn. Zdecydowano, że pozostaną w areszcie co najmniej do kolejnego posiedzenia, zaplanowanego na 2 lutego 2027 roku. Śledztwo w sprawie wstrząsających wydarzeń w Amsterdamie nadal trwa.
Źródło: o2.pl

