Spokojne osiedle Dojlidy Górne w Białymstoku stało się w środę, 30 września, miejscem dramatycznych wydarzeń. W jednym z domów doszło do ataku na kobietę i jej małe dziecko. Napastnikiem miał być były partner kobiety. Po wszystkim mężczyzna uciekł, a rozpoczęta przez policję obława zakończyła się odnalezieniem jego ciała w pobliskim lesie.
Do zdarzenia doszło około godziny 11. Kobieta skontaktowała się z numerem alarmowym 112 i poinformowała o ataku. Z jej relacji wynikało, że były partner wszedł do domu, zaatakował ją oraz niespełna dwuletnie dziecko, a następnie uciekł.
Na miejsce natychmiast skierowano policjantów i ratowników. Funkcjonariusze udzielili pomocy poszkodowanym, po czym kobieta wraz z dzieckiem została przewieziona do szpitala.
Padły strzały. Ranna kobieta i małe dziecko
Według informacji przekazywanych przez lokalne i ogólnopolskie media mężczyzna miał użyć broni czarnoprochowej. Ranna została 46-letnia kobieta oraz jej niespełna dwuletni syn. Chłopiec doznał obrażeń głowy i szyi i został przewieziony do Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.
Służby musiały jednocześnie rozpocząć poszukiwania napastnika. Mężczyzna opuścił miejsce zdarzenia i skierował się w stronę pobliskich terenów leśnych.
Kilkugodzinna obława
Po zgłoszeniu policjanci rozpoczęli szeroko zakrojone poszukiwania. Przez kilka godzin funkcjonariusze sprawdzali okolicę w poszukiwaniu mężczyzny.
Akcja zakończyła się odnalezieniem jego ciała w lesie w pobliżu Dojlid Górnych. Według relacji medialnych mężczyzna najprawdopodobniej odebrał sobie życie. Ostateczne ustalenia w tej sprawie należą jednak do śledczych.
Miał mieć sądowy zakaz zbliżania się
Sprawa może mieć również wcześniejsze tło. Kilka źródeł podało nieoficjalnie, że mężczyzna miał wcześniej sądowy zakaz zbliżania się do byłej partnerki. Informacja ta nie została jednak przedstawiona jako pełny, oficjalny komunikat śledczych, dlatego jej szczegóły wymagają potwierdzenia.
Jeśli informacja o zakazie zostanie potwierdzona, śledczy będą musieli ustalić również, w jakich okolicznościach doszło do jego złamania i czy wcześniejsze zdarzenia mogły mieć związek z późniejszym atakiem.
Policja i prokuratura wyjaśniają tragedię
Na miejscu pracowali policjanci oraz służby ratunkowe. Po zakończeniu poszukiwań mężczyzny czynności związane ze sprawą są kontynuowane pod nadzorem prokuratury.
Śledczy będą ustalać dokładny przebieg wydarzeń, motyw działania napastnika oraz okoliczności jego śmierci. Ważne będzie również wyjaśnienie relacji między mężczyzną a zaatakowaną kobietą oraz wszystkich wcześniejszych zdarzeń, które mogły mieć znaczenie dla tragedii.
Dramat na Dojlidach Górnych wstrząsnął mieszkańcami Białegostoku. Kobieta i jej małe dziecko przeżyli atak, jednak oboje trafili do szpitala. Mężczyzna, którego policja poszukiwała po zdarzeniu, został znaleziony martwy kilka godzin później.
Źródło: Kurier Poranny
Czytaj także: 56 dzieci nie żyje! Dramatyczne dane ze Świętokrzyskiego!

