Proces Sebastiana Majtczaka, oskarżonego w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1, zbliża się do finału. Prokurator zażądał dla niego najwyższej kary przewidzianej w tej sprawie – 8 lat pozbawienia wolności. Do tragedii doszło we wrześniu 2023 roku. Zginęli wówczas Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier. Wyrok ma zostać ogłoszony 21 października o godz. 12 w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim.
Prokurator chce maksymalnej kary
Podczas mów końcowych prokurator Aleksander Duda zażądał dla Sebastiana Majtczaka 8 lat więzienia. Wnioskował również o 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz zasądzenie łącznie 2,2 mln zł zadośćuczynienia dla bliskich ofiar.
Prokuratura chce także, by oskarżony mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu trzech czwartych kary. Jak wskazano podczas rozprawy, przy przepisach obowiązujących w chwili tragedii maksymalna kara za zarzucany czyn wynosiła właśnie 8 lat pozbawienia wolności.
W trakcie wystąpienia prokurator zwracał uwagę nie tylko na okoliczności samego wypadku, ale również na postawę oskarżonego podczas procesu. W centrum uwagi znalazł się brak – zdaniem oskarżyciela – szczerego przeproszenia rodzin, które straciły najbliższych.
BMW miało jechać ponad 250 km/h w chwili zderzenia
Jednym z najważniejszych elementów mowy końcowej były ustalenia dotyczące prędkości BMW prowadzonego przez Sebastiana Majtczaka. Według danych przedstawionych przez prokuraturę samochód miał poruszać się ze średnią prędkością około 310 km/h, a w niektórych momentach osiągać nawet 329 km/h.
W chwili uderzenia w tył samochodu Kia, którym podróżowała trzyosobowa rodzina, BMW miało jechać z prędkością co najmniej 253 km/h. Kia poruszała się z prędkością około 140 km/h.
Prokuratura wskazywała również, że kierowca BMW jechał lewym pasem i miał używać świateł wobec innych uczestników ruchu. Po zderzeniu Kia uderzyła w bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier zginęli.
Według ustaleń przywołanych przez oskarżyciela matka miała do końca osłaniać własnym ciałem dziecko. Ten szczegół jest jednym z najbardziej poruszających elementów sprawy, która od września 2023 roku budzi ogromne emocje.
Obrona domaga się uniewinnienia
Stanowisko obrońców Sebastiana Majtczaka jest zupełnie inne niż stanowisko prokuratury. Obrona domaga się uniewinnienia oskarżonego. Kwestionuje możliwość przypisania mu odpowiedzialności za spowodowanie wypadku i podważa część ustaleń oraz opinii biegłych dotyczących przebiegu tragedii.
Obrońcy podejmowali również próby dalszego weryfikowania opinii biegłego. Wniosek o wznowienie przewodu sądowego został jednak oddalony. Po wygłoszeniu mów końcowych sąd zamknął przewód sądowy i przystąpił do etapu poprzedzającego wydanie wyroku.
Majtczak zabrał głos przed sądem
Sebastian Majtczak podczas swojej mowy końcowej nie przyznał się do winy. Przekonywał, że zawsze szanował ludzkie życie i nigdy nie chciał nikomu wyrządzić krzywdy. Twierdził również, że opinia publiczna osądziła go jeszcze przed zakończeniem procesu.
Oskarżony apelował, aby sąd oparł rozstrzygnięcie na dowodach i śladach technicznych, a nie na medialnych ocenach. Zwrócił się także do bliskich ofiar, wyrażając współczucie.
Te słowa okazały się trudne do przyjęcia dla matki Martyny. Kobieta opuściła salę rozpraw, gdy oskarżony zaczął mówić o rodzinie ofiar. Później wyjaśniała dziennikarzom, że nie była w stanie słuchać deklaracji współczucia ze strony człowieka, który jednocześnie nie przyznaje się do odpowiedzialności za śmierć jej córki, zięcia i wnuka.
Tragedia na A1. Zginęła cała rodzina
Do wypadku doszło 16 września 2023 roku na autostradzie A1. Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier wracali samochodem Kia z wakacji nad morzem. W ich pojazd uderzyło BMW prowadzone przez Sebastiana Majtczaka.
Siła zderzenia doprowadziła do uderzenia Kii w bariery, a samochód stanął w płomieniach. Cała trzyosobowa rodzina zginęła na miejscu.
Sprawa od początku budziła ogromne zainteresowanie opinii publicznej, między innymi ze względu na ustalenia dotyczące prędkości BMW oraz fakt, że po wypadku Majtczak opuścił Polskę. Został zatrzymany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a w maju 2025 roku sprowadzono go do kraju
Kiedy zapadnie wyrok?
Przewód sądowy został zamknięty, a najważniejsze wnioski stron zostały przedstawione podczas mów końcowych. Teraz decyzja należy do sądu, który oceni zgromadzone dowody i argumenty oskarżenia oraz obrony.
Ogłoszenie wyroku zaplanowano na 21 października o godz. 12 w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim. Prokuratura domaga się 8 lat więzienia, natomiast obrona chce uniewinnienia. Ostateczne rozstrzygnięcie poznamy w dniu ogłoszenia wyroku.
Źr

