Przed Sądem Okręgowym w Radomiu rozpoczął się proces Mirosława M., byłego proboszcza z Przypek pod Tarczynem. Duchowny odpowiada za zabójstwo 68-letniego Anatola C. oraz wcześniejsze usiłowanie pozbawienia go życia. Jeszcze przed rozpoczęciem składania wyjaśnień oskarżony zaskoczył odpowiedzią na pytanie sądu o swoje życie prywatne. Przyznał, że ma dziecko.
Zaskakująca odpowiedź w sądzie
Mirosław M. został doprowadzony na salę rozpraw w kajdankach. Podczas ustalania jego danych osobowych sędzia zapytał między innymi o stan cywilny oraz o to, czy ma dzieci.
Były proboszcz odpowiedział, że jest wolny. Na pytanie o potomstwo po chwili przyznał, że ma jedno dziecko.
Niedługo później sąd zdecydował o częściowym wyłączeniu jawności rozprawy. Dziennikarze i publiczność musieli opuścić salę na czas składania wyjaśnień przez oskarżonego.
Oskarżony o brutalne zabójstwo
Prokuratura zarzuca Mirosławowi M. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz wcześniejsze usiłowanie zabójstwa tego samego mężczyzny.
Do śmiertelnego zdarzenia miało dojść w lipcu 2025 roku w rejonie Lasopola. Według śledczych podczas kłótni były proboszcz miał zaatakować Anatola C. siekierą, a następnie oblać go substancją łatwopalną i podpalić. 68-latek zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
Śledczy twierdzą również, że kilka tygodni wcześniej doszło do pierwszego ataku. Mężczyzna miał zostać uderzony w głowę twardym narzędziem. Wtedy przeżył.
W tle konflikt o majątek
Według ustaleń śledczych jednym z elementów konfliktu pomiędzy mężczyznami były kwestie związane z nieruchomością.
Anatol C., który znajdował się w kryzysie bezdomności, miał przekazać duchownemu rodzinną nieruchomość w zamian za pomoc w zapewnieniu mu mieszkania i utrzymania. Z czasem między mężczyznami narastał konflikt dotyczący realizacji tych ustaleń.
Mirosław M. został zatrzymany w lipcu 2025 roku i od tego czasu przebywa w areszcie.
Grozi mu nawet dożywocie
Były proboszcz przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Biegli psychiatrzy uznali, że w chwili zdarzeń był poczytalny. Za zarzucane mu przestępstwa może zostać skazany na karę od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Kolejna rozprawa została zaplanowana na 21 października. Proces ma wyjaśnić dokładny przebieg obu zdarzeń oraz motywy działania oskarżonego.
Źródło: Super Express
Czytaj także: Jechał 270 km/h. Chwilę później na S10 rozegrał się dramat

