Po latach od pierwszych pożarów sprawa podpaleń wiat śmietnikowych na wrocławskim Biskupinie znalazła swój sądowy finał. We wtorek, 6 października, Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia wydał wyrok w sprawie 84-letniej Marii P., radczyni prawnej oskarżonej o serię podpaleń.
Kobieta została uznana za winną dwóch przypadków podpalenia wiaty śmietnikowej przy ul. Romualda Mielczarskiego. Od pozostałych trzech zarzutów została uniewinniona.
Dwa podpalenia, 6 tysięcy złotych grzywny
Sąd uznał, że Maria P. odpowiada za pożar z 14 listopada 2020 r. W jego wyniku zniszczone zostały dwa kontenery na odpady należące do Spółdzielni Mieszkaniowej Biskupin. Straty oszacowano na 110 zł.
Kolejne podpalenie miało miejsce 2 grudnia 2020 r. Wtedy ogień uszkodził wiatę oraz doprowadził do zniszczenia pięciu kontenerów. Straty dotyczące samych pojemników wyniosły 2525 zł.
Ostatecznie sąd wymierzył kobiecie 200 stawek dziennych po 30 zł, czyli łącznie 6 tys. zł grzywny. Dodatkowo została zobowiązana do pokrycia części kosztów postępowania w wysokości 2877 zł.
Nie wszystkie zarzuty się potwierdziły
Prokuratura zarzucała Marii P. łącznie pięć podpaleń. Sąd nie znalazł jednak wystarczających podstaw, aby przypisać jej trzy pozostałe czyny.
Chodziło o zdarzenia z 15 listopada i 26 listopada 2020 r. oraz 15 grudnia 2021 r. W ocenie sądu w przypadku części zarzutów zabrakło dowodów pozwalających na przypisanie oskarżonej sprawstwa. Znaczenie miała również zasada domniemania niewinności.
W odniesieniu do jeszcze jednego zdarzenia z 23 listopada 2020 r. sąd uznał, że czyn stanowił wykroczenie, ale postępowanie zostało umorzone z powodu przedawnienia.
Sprawa ciągnęła się od lat
Historia tajemniczych pożarów na Biskupinie sięga około 2019 r. Wiaty śmietnikowe zaczęły regularnie stawać w ogniu, a mieszkańcy przez długi czas nie wiedzieli, kto może za tym stać.
Spółdzielnia zwiększyła liczbę kamer monitoringu, a policja prowadziła działania mające doprowadzić do ustalenia sprawcy. Ostatecznie prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Marii P. Proces rozpoczął się w 2024 r.
Oskarżona nie przyznawała się do winy
Maria P. konsekwentnie kwestionowała zarzuty. Przed sądem przekonywała, że dowody przeciwko niej są niewiarygodne. Twierdziła również, że znalazła się w centrum konfliktu ze spółdzielnią z powodu swoich działań i zainteresowania sposobem jej funkcjonowania.
Sąd nie podzielił jednak jej stanowiska w odniesieniu do dwóch konkretnych podpaleń.
Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło: Fakt
Czytaj także: Obława w Małopolsce! W domu znaleziono ciało 73-latki, policja szuka jej syna

