Gość TVP wyproszony ze studia. Powodem serduszko WOŚP?

Serduszko WOŚP fot. Karolina Misztal

Niedzielne wydanie programu śniadaniowego TVP wywołało sporo kontrowersji. Wszystko z powodu wyproszenia ze studia jednego z gości. Główny zainteresowany przypuszcza, że mogło mieć to związek z serduszkiem WOŚP, które pojawiło się na jego ubraniu. 

Ubiegła niedzieli odbył się 28. finał WOŚP. Tego samego dnia, jak codziennie, na TVP widzowie mogli obejrzeć kolejne wydanie “Pytania na śniadanie”. Jednym z gości tamtego odcinka miał być lekarz dermatolog, dr Łukasz Preibisz, który często zabiera głos w tym programie. Niedzielna wizyta miała jednak nieco inny przebieg. Tak opisywał wizytę w studiu TVP w rozmowie z portalem plejada.pl: “Byłem zaproszony do dzisiejszego wydania programu. Trochę zmieniły się godziny mojego wejścia. Czekałem na swoją kolej. Dostałem kawę, zrobiono mi make-up. Następnie przykleiłem sobie serduszko i nadszedł moment, kiedy wpuszczali na wizję. Raptem zaczęły się szeptania osób z produkcji i oznajmiono mi, że przedłużyła się wcześniejsza rozmowa i nie będzie rozmowy ze mną”.

Czytaj także: Były parlamentarzysta Stanisław K. zatrzymany przez CBA

Jak się okazało problemy z czasem antenowym pojawiły się dopiero, kiedy dr Preibisz przykleił do swetra czerwone serduszko. Jednak jak przekonuje sam zainteresowany, stara się uwierzyć, że te dwie rzeczy jednak nie miały ze sobą nic wspólnego.

Do całej sprawy odniosła się też TVP: “Uwaga na fake newsy! W sieci krąży fałszywa informacja, jakoby „Pytanie na śniadanie” nie wpuściło doktora dermatologa do studia z powodu serduszka Wielkiej Orkiestry. Doktor miał uczestniczyć w rozmowie o 7.20, ale spóźnił się 40 minut. Przyjechał po zawodach. Cóż. Jak widać na zdjęciu, inni goście z serduszkiem byli u nas punktualnie”. 

Czytaj także: Trump pisze do Irańczyków po persku. MSZ Iranu: “hańba dla naszego języka”

Lekarz potwierdza, że jego spóźnienie było faktem, ale produkcja została o nim wcześniej poinformowana. W rozmowie z Plejadą dr Preibisz tłumaczył: “Jestem zdziwiony tą sytuacją. Dzwonili jeszcze rano i pytali, czy potwierdzam swój udział w programie. Mówiłem wówczas, że mogę być nieco spóźniony i czy jest sens, żebym przyjeżdżał. Usłyszałem, że oczywiście, mam przyjeżdżać. Śmieszna była natomiast ta zmiana frontu. Chcę wierzyć, że to była zbieżność”.

Jak było naprawdę?

Komentarze