Wygrała licytację WOŚP i nie chciała zapłacić. Damian Maliszewski jest rozżalony

Damian Maliszewski zasmucony informuje, że jego zaangażowanie w licytację na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zakończyło się niepowodzeniem.

Po zakończeniu aukcji skontaktował się z osobą, która zakupiła wystawione przez niego przedmioty i usłyszał od niej, że nie dokona wpłaty.

Pani bardzo przeprasza, ale nie dokonała płatności – donosi Maliszewski.

Artysta wystawił na aukcję dwie pary czerwonych okularów korekcyjnych – jedną nową i zapakowaną, a drugą używaną. Do tego dołączył zaproszenie na kawę w towarzystwie Mariusza Szczygła.

W tych okularach widziałem Key West na Florydzie, Francję, Paryż, Hiszpanię, Portugalię, Grecję, Maltę i całą Polskę od Tatr po Bałtyk. Przez nie spoglądałem na bohaterów moich reportaży i wywiadów. Kupione w USA, towarzyszyły mi przez wiele lat. Bez względu na to, czy ktoś przekroczy już wylicytowaną kwotę 5 tys. zł, chciałbym serdecznie podziękować licytującym. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania – pisał Maliszewski 28 stycznia.

Po zakończeniu aukcji wielokrotnie próbował skontaktować się z osobą, która zakupiła okulary, jednak bezskutecznie – pani nie odbierała telefonów ani nie odpisywała na SMS-y.

Damian Maliszewski ponownie wystawił oprawki
Źródło: instagram.com

Gdy w końcu udało mu się nawiązać kontakt, dowiedział się, że osoba nie dokona płatności.

Pani, która wylicytowała moje okulary i spotkanie za 5 tys. zł, najpierw nie odbierała telefonów, nie odpowiadała na SMS-y, a potem odrzucała moje połączenia. W końcu oddzwoniła i powiedziała, że to nie ona, ale jej niepełnosprawna córka bawiła się telefonem i przypadkowo licytowała. Bardzo przeprasza, ale nie dokona płatności – wyjaśnił rozczarowany Maliszewski.

Postanowił więc ponownie wystawić okulary na licytację, mając nadzieję, że ktoś zainteresuje się ich zakupem i wesprze WOŚP. Aktualnie cena wywoławcza to 1625 zł.

Chociażby ta cena powinna zostać zwrócona, czyli 650 zł. Jeśli zostaną wylicytowane za mniej, to też nic nie szkodzi. Przykro mi, że zaangażowanie licytujących i dobra wola zostały zmarnowane – skomentował Maliszewski.

Artysta zaniepokojony jest polityką portalu Allegro, który nie pozwala w takich przypadkach sprzedać przedmiotu osobie, która była kolejna na liście licytujących. Nie rozumie także „licytacji bez zabezpieczenia środków”.

Były osoby, które licytowały za 3, później za ponad 4 tys. A Allegro, zamiast zaproponować wygraną tym osobom, które były kolejne w licytacji, każe mi wystawić przedmiot od nowa. To jest niezrozumiałe. Niezrozumiałe jest także to, że można licytować bez zabezpieczenia środków. Te środki powinny być zabezpieczone na czas trwania licytacji, aby uniknąć oszustw lub sytuacji takich jak ta – podsumował Maliszewski.

Źródło: onet.pl

Awantura w studiu Radia ZET! Andrzej Duda ostro skrytykowany za wywiad u Krzysztofa Stanowskiego

Komentarze